Dzis bez polskich znakow, bo pisze z germanskiego komputera.
Badania przeprowadzono na dwuosobowych grupach reprezentujacych wybrane narody.
Po pierwsze, nie kazdy Litwin jest bogiem koszykowki.
Po drugie, kazdy Hiszpan i Hiszpanka gra dobrze w noge.
Po trzecie, Kanadyjczycy to idioci. Ciagle krzycza, uwielbiaja tylko amerykanska muzyke i kochaja iPhone'y, szczegolnie z cyferka 4. Dlaczego? Bo jest zajebisty. Dlaczego? Bo jest najnowszy, cienszy i w ogole fajny.
W sumie Kanada to taka prowincja Stanow, troche jak Austria dla Niemiec.
Przy okazji chcialbym pozdrowic Sylwie, Pawla, mame, tate, i caly Wroclaw!
środa, 13 października 2010
niedziela, 10 października 2010
sobota, 9 października 2010
Akureyri domem Szatana i jego pachołka, Bafometa
| Masoneria |
| Dom Masonów |
Żeby w takim małym miasteczku, na końcu świata, tyle zła się zebrało. Wszystko w zasięgu 10 minutowego spaceru.
W Akureyri mamy Masonerię, Żydostwo, na dodatek jeszcze świadków Jehowy. To nie jest miejsce dla uczciwego Polaka katolika.
| Żydzi |
| Świadkowie Jehowy - sala modlitw |
Dzisiaj zamawialiśmy pizzę przez internet. Klik, klik, wybierz dodatki, rozmiar, napój, takie tam. Potem podaj numer, potem potwierdź zamówienie kodem przesłanym esemesem, klik i PACH! Na stronce pizzerii widzisz swój adres - dokładny, nawet z numerem pokoju. Łoooo.
czwartek, 7 października 2010
Język islandzki.
Jest to wyjątkowy język z jednego względu: nie ma tu prawie W OGÓLE słów pochodzenia angielskiego. Mogliśmy się śmiać z Francuzów, którzy próbowali przeforsować nazywanie komputera ordynatorem (ordinateur). Islandczycy biją ich na głowę.
W islandzkim nie ma komputera, nie ma kalkulatora, nie ma nawet weekendu!
Szalenie niesłychane jest to, że nie ma żadnej Rady Starszych w Towarzystwie Poważnych Przyjaciół Czystości Języka, którzy narzucają nowe słownictwo młodzieży. Owszem, jakieś Towarzystwo jest, ale pomysły na nowe słowa może przesłać każdy. Koleżanka koleżanki skutecznie zaproponowała jakiś czas temu odpowiednik deadline’a (który, jak zauważyłem, miejscami się przyjmuje w Polsce zamiast swojskiego terminu) – nazwała go banastriki
W islandzkim nie ma komputera, nie ma kalkulatora, nie ma nawet weekendu!
Helgi – weekend
Reiknivél – kalkulator
Tölva – komputer
Mają też kilka śmiesznych literek : Đ þ ð æ
Jeśli ktoś chciałby spróbować sił i nauczyć się islandzkiego - http://icelandiconline.is/
We wtorek w stolicy mecz w piłkę nożną - Portugalia kontra Islandia.
Islandczycy mają chyba najuczciwszą reprezentację na świecie:
poniedziałek, 4 października 2010
Sveinn, owce i konie.
Islandia ma około trzystu tysięcy mieszkańców. Malutko. Duża wyspa, mało ludzi, musi być im w związku z tym smutno, że jest ich tak mało, trzech mieszkańców na kilometr kwadratowy, kwadrans trzeba iść, żeby pogadać z drugą żywą duszą. Może dlatego na każdego Islandczyka przypadają dwie owce? Żeby nie czuli się tak samotni?
Wiosną farmerzy wypuszczają swoje stada owiec z farm na stoki gór i w doliny. Jeśli na zielonych stokach widzicie rzeszę białych plamek – są to owce. Przez kilka miesięcy są zupełnie wolne – biegają gdzie chcą, robią co chcą, nikt ich nie pogania, nikt ich nie próbuje nawet ujarzmić. Dopiero z początkiem jesieni farmerzy zaczynają zaganiać je na farmy – w górach zaczyna pojawiać się śnieg, a owce bez pomocy człowieka nie przeżyją zimy. A do tego czasu można je spotkać wszędzie.
W środku parku Jökulsárgljúfur (tak z 60 km od najbliższych osad) spotykam parę. Owce nie są dzikie, mają znaczki w uszach. Stoją, patrzą się na mnie. Nie wyglądają na wystraszone. Baran dumny, patrzy zaciekawiony, maciorka trochę płocha, przesuwa się bliżej niego. Owce trzymają dystans, nie pozwalają podejść za blisko - odsuwają się, nie uciekają. To ich teren.
Sveinna poznaję w autobusie jadąc na coroczne zaganianie koni z gór. Sveinn jest typowym Islandczykiem, ma na sobie wełniany sweter, blond włosy i częstuje nas whiskey „Scottish Leader” (chyba jedna z tańszych, połówka w plastikowej butelce). Marzy o własnej farmie, kocha islandzką przyrodę, lubi polować na dzikie gęsi i szaleje za końmi.
Kiedyś chciałby mieć dwa. Podczas zaganiania koni, gdzie jesteśmy otoczeni przez setki z nich pokazuje mi jednego: „widzisz tamtego brązowego?” Myślę sobie: tam jest ze dwadzieścia brązowych.
„Tamtego z jaśniejszą grzywą, białą strzałką na pysku, rozjaśnieniem pod kolanami, ciemną grzywą”. Koń jak koń dla mnie. Sveinn, widać, kocha konie. Tłumaczy mi, o co w tej całej zabawie z końmi chodzi.
Sveinn mówi, że tak jest lepiej. Źrebak, który spędzi pierwsze lata swojego życia w dziczy, jest bardziej samodzielny i odważny, bardziej nadaje się do ujeżdżania i treningów.
Wracamy autobusem. Kończę ze Sveinn’im „Szkockiego Lidera”.
sobota, 2 października 2010
Ciekawe spostrzeżenia.
W Vinbudzie butelka 0.7 wódki luksusowej kosztuje 4.980 islandzkich koron (na polskie ok 130 zł). Masakra.
Ale zaraz, zaraz, coś musi w tym być. Z pewnością rząd islandzki przewodzi na froncie walki z alkoholizmem i nałogiem tytoniowym*, ale ludzie mają swoje pierwotne potrzeby których nie da się wyrugować za pomocą podatków i prawnych sztuczek.
Patrząc z perspektywy studentów na Islandii, nie jest tak źle. Butelka wódki kosztuje 2 godziny twojego życia - średnia stawka za prace nie wymagające kwalifikacji w Akureyri wynosi właśnie 2.5oo koron na rękę. Omawiałem tę kwestię z Niemcami - u nich dostaje się około 6-7 euro za godzinę roboty (np w call-center), a flaszka (0.7) kosztuje średnio 13 euro.
Patrząc na sprawę w ten sposób wódka w Polsce dla Polaka nie jest taka tania.
Chciałbym jeszcze dodać - dobre, co polskie. Kupiona w tutejszym Vinbudzie Finlandia zamarzła w zamrażalniku. Albo coś jest nie tak z zamrażalnikiem, albo z Finlandią.
Raczej z Finlandią, bo Luksusowa jakoś nie zamarzła.
*(akcyza rośnie lawinowo wraz z procentową zawartością alkoholu - piwo 4,5 % - 220-290 kr, ale piwo mocne, pow 6,5 % - 370 wzwyż)
Ale zaraz, zaraz, coś musi w tym być. Z pewnością rząd islandzki przewodzi na froncie walki z alkoholizmem i nałogiem tytoniowym*, ale ludzie mają swoje pierwotne potrzeby których nie da się wyrugować za pomocą podatków i prawnych sztuczek.Patrząc z perspektywy studentów na Islandii, nie jest tak źle. Butelka wódki kosztuje 2 godziny twojego życia - średnia stawka za prace nie wymagające kwalifikacji w Akureyri wynosi właśnie 2.5oo koron na rękę. Omawiałem tę kwestię z Niemcami - u nich dostaje się około 6-7 euro za godzinę roboty (np w call-center), a flaszka (0.7) kosztuje średnio 13 euro.
Patrząc na sprawę w ten sposób wódka w Polsce dla Polaka nie jest taka tania.
Chciałbym jeszcze dodać - dobre, co polskie. Kupiona w tutejszym Vinbudzie Finlandia zamarzła w zamrażalniku. Albo coś jest nie tak z zamrażalnikiem, albo z Finlandią.
Raczej z Finlandią, bo Luksusowa jakoś nie zamarzła.
*(akcyza rośnie lawinowo wraz z procentową zawartością alkoholu - piwo 4,5 % - 220-290 kr, ale piwo mocne, pow 6,5 % - 370 wzwyż)
środa, 29 września 2010
Wieloryb.
Wieloryby!
1. Widziałem wieloryba! A nawet kilka! Pierwszy z nich to „Minkie whale” (płetwal karłowaty), ciekawskie stworzenie, kręcił się cały czas koło statku. Tutejsi się z niego śmieją, że w zasadzie jest taki mały, że powinno się go traktować jak dużą rybę.
2.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
